0
gosiagosia 30 lipca 2014 22:47
Przed wyjazdem zawsze szukam relacji z pobytu w miejsca, do których się wybieram. Są bardzo ważne w planowaniu podróży. Wymagają też dużo pracy od tych, którzy je zamieszczają. Pomyślałam, ze czas zacząć oddawać to co otrzymałam od innych stąd zamieszczam relację czy może raczej opowieść z Zanzibaru.
Odkąd pamiętam zawsze marzyłam o podróżowaniu. Gdzieś w tych marzeniach pojawiały się magiczne nazwy, których nawet samo wymawianie sprawiało przyjemność: Seszele, Mauritius, Bora-Bora, Fidżi czy właśnie Zanzibar.
Dlatego długo nie zastanawiałam się, kiedy pojawiło się coś takiego: http://www.fly4free.pl/jamajka-kuba-mek ... -1702-pln/. Bilety kupione dla 4 osób, termin 18 stycznia - my na 3 tygodnie z zamiarem spędzenia tygodnia na safari a nasi współtowarzysze 2 tygodnie z nami na Zanzibarze.
Lot z Brukseli, więc trzeba się tam jakoś dostać. Po przekalkulowaniu (czasowym i kosztowym) wyszło nam, że najlepiej samochodem. 900 km autostradami – jest OK. Parking w pobliżu lotniska.
Lot BRUKSELA 21.25 - ZANZIBAR 4.05 liniami Jetairfly. To belgijskie linie lotnicze pozostające w kooperacji z TUI Airlines. Nie pozostawiły dobrego wrażenia, niestety. Na wstępie samolot spóźnił się o jakieś 2,5 h (zresztą powrotny dokładnie tak samo). Brak informacji – obsługa wzruszała ramionami z sakramentalnym „I don’t know..” Samolot? Standard jak w tanich liniach lotniczych – tak też samolot mniej więcej wygląda. Niewygodny na 9-cio godzinny lot. No ale zabierał mnie w jedno z moich wymarzonych miejsc więc mu wybaczyłam.
Hala przylotów na Zanzibarze. Hmm…. Jakby to powiedzieć… Z zewnątrz wygląda w miarę normalnie ale wewnątrz… trudno mi nawet przywołać w myślach jakieś porównanie. Nie mogę powiedzieć, że lata świetności dawno ma już za sobą bo świetności toto nigdy mieć nie mogło ;) Dość powiedzieć, że powinno się temu nadać inną nazwę bo „hala przylotów” zdecydowanie nie pasuje ;)
Wizę dostaje się szybko. Formularz, zdjęcie, skan palców, 50 $ i już mamy wizę. Dłużej czeka się na bagaż. Nic dziwnego –wydawanie nie jest zautomatyzowane. W tym czasie można wymienić trochę pieniędzy – nie za dużo bo kurs w Stone Town jest o wiele lepszy. Żółtej książeczki nikt sprawdzać nie chciał - co nie znaczy, że to norma.
Transport do zarezerwowanego wcześniej hotelu już na nas czeka. Jak z pod ziemi pojawiają się „pomocnicy”, którzy odbierają od nas walizki i ciągną je do samochodu. Po drodze dołączają do nich następni i już we dwóch ciągną jedną walizkę (wcale nie były takie ciężkie) ;) Nauczeni doświadczeniem nie protestujemy, nie wyrywamy walizek. Są niezadowoleni, kiedy dostają napiwek z informacją, ze muszą się podzielić. I odchodzą, kiedy przestajemy zwracać na nich uwagę. Czyli norma.
Hotel Hiliki House: dobra lokalizacja, dobry standard, czysto i miło. 50 $ za klimatyzowaną dwójkę (przy dwóch nocach) z bardzo dobrym śniadaniem, z prywatną łazienką na korytarzu. W hotelu ogólnodostępna lodówka, czajnik, herbaty, kawa. Obsługa hotelu przyjazna i pomocna.
Na początek organizacja: trzeba kupić kartę do telefonu (nie pamiętam ile ale to było naprawdę niewiele i starczyło na cały pobyt), wymienić pieniądze (wymiana 2000 zł sprawiła, że staliśmy się milionerami :lol: ), wynająć samochód i załatwić pozwolenie na jazdę po Zanzi (10 $). Miałam co prawda namiar na wynajem samochodu ale menager naszego hotelu zaproponował, że może nam kogoś podesłać. Za 10 min. był w hotelu właściciel wypożyczalni i zaczęły się targi „na dobrego i złego policjanta” Cena wyjściowa 50$/doba przy 12 dniach za Suzuki Grand Vitara (samochód musiał mieć duży bagażnik ze względu na bagaż rejestrowany i podręczny x 4) Mój mąż negocjuje cenę: 45 $, 40, 30 a ja mu brzęczę nad uchem i wymachuję kartką z numerem telefonu, że przecież mamy umówione i że tanio i żeby dał spokój. W końcu facet zrezygnowany pyta „za ile macie ten samochód” -„ za 20$” – „ok., dajcie 250 dolców i przybijamy”. Przybiliśmy: połowa przy odbiorze auta, połowa po zwrocie. Samochód przyprowadził rano następnego dnia. Jego stan…? no cóż zawiózł nas wszędzie gdzie chcieliśmy i nie zawiódł :) A że trzeszczał? Kto by się tym przejmował ;) Ruch lewostronny. Trochę obawiałam się patroli policyjnych, bo w sieci mnoży się od informacji o ciągłych łapankach i wymuszaniu łapówek. Pierwszą mieliśmy w drodze z Jambiani do Nungwi. Policjant zażądał międzynarodowego prawa jazdy. Mieliśmy. Pozwolenie rządowe. Mieliśmy. Mówi, że niedobre bo musi być ze zdjęciem. Byliśmy przygotowani – "nieprawda, Panie Policjancie – zdjęcie jest potrzebne przy pobycie ponad 3 miesiące a my przyjechaliśmy na dwa tygodnie". Pokiwał głową, uśmiechnął się i oddał dokumenty. Przez cały czas pobytu mieliśmy 4 kontrole. Bez łapówek.

STONE TOWN
Przyszedł czas na zwiedzanie Stone Town. Co mogę o nim powiedzieć… Czy jest piękne? Nie powiedziałabym. Czy ma klimat? Zdecydowanie tak. Pomijając uciążliwe nagabywanie na każdym kroku to wąskimi uliczkami naprawdę warto się powłóczyć.
Można zobaczyć Masaja:
Image

Zawsze zatłoczone miejscowe środki transportu lądowego; dala-dala:
Image
Image
i morskiego:
Image

pójść na lekcję do miejscowej szkoły:
Image

lub po prostu pozachwycać się kolorami:
Image

Image

Image

Warto też – zdecydowanie warto -odwiedzić Darajani. Tam z pomocą naszego uprzejmego bossa zrobiliśmy zakupy na kilka dni w Jambiani. Myślę, że oszczędziło nam to wiele nerwów i szylingów. Wyglądało to tak, że my mówiliśmy co i ile chcemy a on podchodził i targował. Potem wołał nas i płaciliśmy. Czasem nie targował – podchodził do stoiska z nami i mówił „to mój kolega – da Wam dobrą cenę”. Darajani Market to miejsce, gdzie najtaniej na całym Zanzibarze można zrobić zakupy i to dosłownie wszystko (łącznie z żywymi zwierzętami) - oliwę, ryż (najlepszy jaki kiedykolwiek jadłam), makaron, warzywa, owoce i pieczywo. Ceny w mini marketach są znacznie wyższe – ale niektóre produkty (np. masło) można dostać tylko tam. Pewnie dlatego, ze w tym upale długo by nie wytrzymało.
A poza tym Darajani jest tak kolorowy i ciekawy, ze naprawdę nie można sobie darować połażenia i pogapienia. Jedynie zapach w części „mięsnej” i „rybnej” spowodował, że byłyśmy tam kilka sekund – na wdechu. Panowie dzielnie przeszli całość. Ale zakupów na tych słabo pachnących stoiskach nie zrobiliśmy… :lol:
Image

Image

Image

Image

O zachodzie słońca nad brzegiem morza rozpoczyna się pewien spektakl – chyba wszystkie dzieci Zanzibaru (miasta) pojawiają się na plaży i w ubraniach rozpoczynają kąpiel w morzu: skaczą z betonowych brzegów do wody, biegają, chlapią – jest ich mnóstwo: głośnych, szczęśliwych i roześmianych.
Image
Image

Wieczorem wybraliśmy się na kolację do Forodhani Gardens - nocny targ z jedzeniem. Rozpoczyna się tuż po zachodzie słońca a kończy się (podobno) kiedy zniknie ostatni klient. Nie byłam zachwycona jakością jedzenia. Ale to nasza wina – zamiast trzymać się sprawdzonej zasady „idź tylko tam gdzie widzisz miejscowych” daliśmy się podejść jak pierwsze lepsze białasy i w efekcie posiłek był dość drogi i niezbyt smaczny. Nie powtórzyliśmy już tego błędu. Polecam zanzibarską pizzę,
Image
sok z trzciny cukrowej
Image
samosy i grillowane krewetki.
Image

Można sobie odpuścić największe i najbardziej kolorowe stoiska z ogromnym wyborem – przeciętna jakość, nastawiona na drenowanie kieszeni turystów. Ale wyglądają pięknie. I sam pobyt tam też obowiązkowy.
Image

W Stone Town nie ma ładnych plaż. Żeby znaleźć się na czymś ładnym trzeba wynająć łódź (10$/osoba cena normalnie przyjęta – my zapłaciliśmy 25 za wszystkich ale to było po południu a i tak nie było łatwo zbić cenę) i popłynąć na jedną z okolicznych wysp. Wybraliśmy Prison Island ze względu na żółwie olbrzymie, których nasi towarzysze podrózy jeszcze nie widzieli. Płynie się ok. 20 min. wstęp na wyspę jest bezpłatny – płatne jest tylko wejście do żółwiego zoo (chyba 5$). Miejsce do nurkowania z maską miłe, ale nie powala.
Taka była łódka:
Image
a żółw robił dziwne miny :)
Image

Podsumowując: na wszystkie atrakcje Stone Town wystarczy 1 pełny dzień z noclegiem. Jak ktoś jest dłużej to warto wybrać się na Safari Blue do oddalonej ok. 25 km Fumby. Można też ze Stone Town ale najlepszą cenę uzyska się w Fumbie właśnie, bo stamtąd ruszają wszystkie Safari Blue. Trzeba być tylko rano ok. 8.30 – 9.00. W cenie oczywiście lunch – nawet niezły.

cdn...JAMBIANI I OKOLICE
Na trzeci dzień naszego pobytu, zaopatrzeni we wszelkie niezbędne produkty ruszamy do Jambiani. Tam mamy wynajęty dom na 3 dni (100 $/doba) przez Airbnb. Przy wykorzystaniu kodu ONENIGH wychodzi taniej. Dom ma 2 sypialnie, dwie łazienki, salon, kuchnię i olbrzymi taras na piętrze. Jest urządzony bardzo prosto ale naprawdę było tam wszystko czego potrzebowaliśmy. Jego główną zaletą jest położenie: nad brzegiem morza, w środku wioski wśród chat miejscowych. W Jambiani powitał nas człowiek, który przedstawił się jako Mr. Pandu. Nie byle jaka osobistość – ktoś w rodzaju szefa wioski, człowiek, który czynnie uczestniczy w akcji Zanzibar Action Project na rzecz rozwoju Jambiani. I jeżeli porównać Jambiani do innych wiosek, które widzieliśmy to jest nieźle.
Image
Image
Co jest głównym atutem Jambiani? Ludzie. Nie zmanierowani przez turystów (jeszcze?), przyjaźni, uśmiechnięci – to Oni spowodowali, że przedłużyliśmy nasz pobyt o kolejny dzień :) Dzieci z Jambiani są fantastyczne. Wzięliśmy ze sobą 500 baloników i każdy nasz dzień rozpoczynały dzieci przyklejone do płotu naszego domu wołające nieśmiało „Jambo, bofu” uśmiechnięte i radosne. Prześcigały się w pozowaniu do zdjęć. A warto wiedzieć, ze robienie zdjęć ludziom na Zanzibarze to odrębny temat. Z reguły tego nie chcą, nie życzą tego sobie. Dzieci (poza Jambiani) krzyczą już z daleka „one foto, one dolar”. Dorośli zasłaniają się lub odwracają głowę. W skrajnych przypadkach potrafią nawet nakrzyczeć. W Jambiani było inaczej.
Image
Image
Image
Image
Image

Zanzibar jest biedny – o wiele biedniejszy niż Tanzania kontynentalna. Ktoś, kto mieszka w n - gwiazdkowym hotelu może nawet tego nie zauważyć, bo w Stone Town nie rzuca się to tak bardzo w oczy a rejsy czy przechadzanie się po plażach tez tego nie pokazują. Ale warunki w jakich żyje większość Zanzibarczyków są dla przeciętnego Europejczyka trudne do wyobrażenia.
Wioski na Zanzibarze wyglądają zupełnie inaczej niż w Europie :

Image
Image

W Jambiani są największe uprawy alg. W czasie odpływu morze odsłania kilometry ogródków algowych. Wtedy zaczynają się zbiory i doglądanie upraw. To zadanie kobiet i starszych dzieci.

Image
Image

A to jeden z gatunków alg:

Image

W czasie przypływu mężczyźni zajmują się połowem morskich stworzeń.

Image
Image

Można od nich kupić sobie obiad

Image
Image

Tam (na Zanzibarze) po raz pierwszy zobaczyłam takie wielkie pływy morza. Wiedziałam, słowo honoru wiedziałam, że są – ale że aż takie !? Było morze – nie ma morza.
Image
Image
Image

Za 30 000 TZS (ok. 55 zł za dhow) można sobie zafundować rejs drewnianą łodzią – dhow – na rafę koralową. Rafa nie jest tak spektakularna jak przy atolu Mnemba ale rejs jest super.

Image

Podczas pobytu w Jambiani odwiedziliśmy Jozani Forest. Turyści głównie ściągają tam, żeby zobaczyć endemiczny gatunek małpki Red Colobus a to błąd. Wejście kosztuje 8$/osoba i w tej cenie jest przewodnik, który zaprowadzi do małpek a potem zapyta czy chcecie zobaczyć las. Odpowiedzcie: „oczywiście” bo las jest naprawdę fantastyczny.

Image

23 km od Jambiani znajduje się Michamvi Kae. Kiedy weszłam na plaże w Michamvi to pomyślałam: to jest właśnie ten magiczny Zanzibar. Białe plaże, błękitno – szmaragdowe morze i… pustka. Nikogo. Cisza. Pięknie. Idziesz i idziesz a tam ciągle nikogo. Ale trzeba tam być w południe, bo później – o ile pamiętam ok. godz. 16 czy 17 zaczyna się dość gwałtowny przypływ.

Image

A nie - ktoś jednak tam był:
Image


W Michamvi można tez zobaczyć lasy namorzynowe.
Image

Wejście do lasu jest niemożliwe( albo jak ktoś woli - znacznie utrudnione) bo las broni dostępu do siebie:
Image
Po drodze do lub z Michamvi można odwiedzić The Rock – restaurację na skale pojawiającą się w folderach reklamujących Zanzibar. W czasie odpływu wchodzi się tam suchą stopą, ale jeżeli trochę posiedzicie to wracać będziecie w mokrych spodenkach :lol: W restauracji drogo, ale kawę wypić można.
Imageolox - nie mamy zdjęć z rejsu na rafy. Ze strachu przed zmoczeniem nie zabieraliśmy aparatu.

namteH - woda po dość szybko i zauważalnie się podnosi. Faluje, ale nie za mocno. Żeby to zobrazować to opowiem, że w Mitchamvi poszliśmy na wycieczkę po plaży. Nasi towarzysze podróży zostali na czymś w rodzaju łachy piasku na plaży otoczonej ze wszystkich stron wodą - z jednej strony otwarte morze z pozostałych woda po kostki. Kiedy poszliśmy po nich szliśmy po kolana w wodzie. Zaczynał się przypływ - zanim się zebraliśmy wody tam, gdzie było po kolana zrobiło się po pas a łacha piasku niknęła w oczach. Zmykaliśmy stamtąd dość szybko i w lekkim popłochu:)

Nesut-biti - jeszcze dziś podam koszty.

-- 31 Lip 2014 16:46 --

NUNGWI I KENDWA

Image

W końcu przenieśliśmy się do Nungwi. To jedyne miejsce na wyspie (także niedaleka oddalona 3 km Kendwa) gdzie pływać można cały czas. Pływy są ale nie tak mocno zauważalne jak w Jambiani, gdzie różnica w poziomie wody dochodzi do 4 m. Nie mieliśmy nic zabukowane, więc pierwsze dwie noce przespaliśmy w hotelu i w międzyczasie szukaliśmy czegoś innego. Na kolejne 5 dni za 100$/doba staliśmy się mieszkańcami tej wioski, posiadaczami domu z ogrodem i dwóch kotów, które po tych 5 dniach znacznie przybrały na wadze. Koty to zwierzęta tolerowane a nawet mile widziane na Zanzibarze. W przeciwieństwie do psów, których większość Zanzibarczyków unika jak ognia. Mnie – miłośniczce tych zwierząt przeszkadzał bardzo ich stosunek do nich. Byłam świadkiem kiedy kilku dorosłych mężczyzn goniło ulicami Zanzibaru niewielkiego psa rzucając go kamieniami. Ten obrazek do dzisiaj wspominam ze wstrętem. Dlatego na Zanzibarze nie ma bezpańskich psów. „Pańskich” zresztą tez niewiele.
Po przybyciu do Nungwi i zakwaterowaniu w hotelu poszliśmy na kolację nad morze. Wybór padł na restaurację Loca ze względu na stojącą tam, przystrojoną pomarańczowo… choinkę. To był doskonały wybór – lokal okazał się być własnością Polki – Kingi, świetnej dziewczyny, dzięki której byliśmy w miejscach, do których nigdy byśmy sami nie dotarli – jak chociażby miejscowa dyskoteka, gdzie byliśmy jedynymi białymi. Tam najczęściej spędzaliśmy wieczory z Kingą i jej gośćmi z Argentyny, Egiptu, Grecji, Tanzanii, Afganistanu, Niemiec…. istna Wieża Babel.
Ochrona restauracji Kingi
Image

Słyszałam taką opinię, że Masajowie na Zanzi nie są prawdziwi. Śmieszy mnie to. To tak jakby powiedzieć, że Polak, który wyjechał do Irlandii szukać lepszego życia nie jest prawdziwy. Bo po to Masajowie przyjeżdżają na Zanzibar – po łatwiejszy chleb. Stanowią atrakcję w hotelach, są ochroniarzami w restauracjach, sprzedają bransoletki i ozdoby. Wiec są prawdziwi – wybrali tylko inne życie. A wyglądem różnią się od Zanzibarczyków. Za Masaja przebrać się nie da – charakterystyczna szczupła, wręcz „antylopia” budowa ciała, charakterystyczne rysy twarzy powodują, że są rozpoznawalni nawet jak zmienią swoje tradycyjne czerwono – kobaltowe stroje.

Co można robić w Nungwi? Przede wszystkim plażować i kąpać się w morzu, które właściwie nie odpływa ale tu polecałabym raczej pobliską Kendwę. Jest ładniej a jak przejdzie się za plaże włoskich hoteli to plażować można samotnie :P
Zdarzają się też klimaty żywcem ściągnięte z Indii :)
Image

albo też typowo zanzibarskie

Dodaj Komentarz

Komentarze (86)

lela 31 lipca 2014 10:58 Odpowiedz
Ale żółwik rewelacja:)
becool 31 lipca 2014 12:19 Odpowiedz
niesamowite miejsce, fajna relacja!
ciri 31 lipca 2014 12:30 Odpowiedz
ach, ten kolor morza jest po prostu niesamowity :) Piękne miejsce, fajna relacja - czekam na więcej!
gosiagosia 31 lipca 2014 12:51 Odpowiedz
Dziękuję bardzo - to miłe, że komuś się podoba :) Spróbuje jeszcze dziś uzupełnić resztę.
olox 31 lipca 2014 14:13 Odpowiedz
Ale super miejsce. Fajna relacja i poproszę jeszcze kilka zdjęć z rejsu na rafy ;) Pozdro
namteh 31 lipca 2014 14:24 Odpowiedz
jedno pytanie: wspominasz o gwałtownym przypływie po południu - masz może jakieś zdjęcie to obrazujące? może jakiś filmik? zastanawiam się jak by to mogło wyglądać... nagle przychodzą spore fale czy po prostu powoli ale zauważalnie poziom wody się podnosi?
nesut-biti 31 lipca 2014 14:48 Odpowiedz
A moge zapytac, ile kosztowala Ciebie taka wyprawa?
anulkax7 31 lipca 2014 19:58 Odpowiedz
Przeczytałam, świetna relacja, piękne zdjęcia! Zdradzisz, jaki masz aparat?Zazdroszczę wycieczki, ja niestety jeszcze dłuuugo będę na takową czekać :) Widzę, że warto :)
gosiagosia 31 lipca 2014 20:34 Odpowiedz
Jasne - Sony Cyber-shot. Tyle pamiętam - dokładniejsze informacje mogę podać jak wróci... z serwisu :lol:
japonka76 1 sierpnia 2014 09:33 Odpowiedz
gosiagosia napisał: Każda podróż to dla mnie radość. Uwielbiam obserwować ludzi, poznawać ich zwyczaje. Na ogół będąc gdzieś… tam… – mówię ”wrócę tu” (do tej pory tylko 2 razy tak [url]nie powiedziałam[/url]). I mija jakiś czas i ta chęć powrotu mija. Bo przecież jest tyle miejsc, których jeszcze nie widziałam, nie poznałam. .….Mam dokładnie tak samo :D Gosia, super relacja.A pomysł z balonikami dla dzieci - rewelacyjny.
cypel 1 sierpnia 2014 10:20 Odpowiedz
gosiagosia napisał:Tam (na Zanzibarze) po raz pierwszy zobaczyłam takie wielkie pływy morza. Wiedziałam, słowo honoru wiedziałam, że są – ale że aż takie !? Było morze – nie ma morza.to są bardzo małe pływyjak byś chciała zobaczyć konkretny pływ i to blisko Polski to polecam Kanał Angielski zwany też Kanałem La Manchedla przykładu, pływy na Zanzibarze to 3 metry a np. w Granville to 9-10 m ;)
blasto 1 sierpnia 2014 10:47 Odpowiedz
Fajna relacja - byłem w kilku tych samych miejscach.
gosiagosia 1 sierpnia 2014 12:30 Odpowiedz
Japonka - pomysł z balonikami powstał z przyczyn logistycznych: co przynosi radość dzieciom i nie zajmuje dużo miejsca w bagażu. Oczywiście mieliśmy też oklepane kredki, ołówki czy zeszyty (te zostawiliśmy w szkole), ale baloniki robiły furorę. Odnośnie pływów - może komuś przyda się kalendarz http://tides.mobilegeographics.com/cale ... /7156.html
monty 17 sierpnia 2014 16:57 Odpowiedz
Oddany glos w konkursie na Twoja relacje.
grzes 17 sierpnia 2014 17:41 Odpowiedz
świetna relacja najważniejsze aktualne informacje
dmw 17 sierpnia 2014 18:05 Odpowiedz
Piękna wyprawa...! Relacja super aż się chce tam śmignąć...
gosiagosia 17 sierpnia 2014 20:16 Odpowiedz
Dziękuję Wam bardzo - i polecam - a ludziom z tego forum - zdecydowanie polecam :D
chartsman 17 sierpnia 2014 22:22 Odpowiedz
O mamo, ale widoczki! Stworzyłaś tu idealny poradnik dla wszystkich chętnych na wypad do raju, Gosiu.Świetnie zaprezentowane, zilustrowane i okraszone praktycznymi informacjami.
madziaro 6 września 2014 00:04 Odpowiedz
Świetne zdjęcia i relacja!!Poważnie myślę nad Tanzanią i Zanzibarem w lutym, proszę o poradę czy 2 tygodnie to nie za długo na Zanzibarze?? Nie chcę się zanudzić ciągłym plażowaniem.
gosiagosia 6 września 2014 17:59 Odpowiedz
No cóż mam Ci powiedzieć - ja byłam 2 tygodnie i nie było to dla mnie za długo. Chętnie zostałabym jeszcze tydzień. Nie wiem co rozumiesz pod pojęciem "plażowanie". Bo jeżeli leżenie plackiem na plaży to tej dyscypliny nie uprawialiśmy w nadmiarze. :) Ale życie na Zanzi jest siłą rzeczy skoncentrowane przy morzu. I samo w sobie stanowi ogromną atrakcję. Jeżeli dodatkowo lubisz podwodne życie to gwarantuje Ci,że nudzić się nie będziesz.
kozi00 7 września 2014 20:03 Odpowiedz
Witam.Czy może orientujecie się czy można wypożyczyć skuter ? - na cały pobyt.Czy mieliście problemy z policją ( na drodze wynajętym autem ) - czy to tylko plotki ?Dzięki za odpowiedziJK
gosiagosia 7 września 2014 20:56 Odpowiedz
Nie wiem nic o skuterze - nie byłam zainteresowana wypożyczeniem.Informację o policji zawarłam w relacji. Quote:Trochę obawiałam się patroli policyjnych, bo w sieci mnoży się od informacji o ciągłych łapankach i wymuszaniu łapówek. Pierwszą mieliśmy w drodze z Jambiani do Nungwi. Policjant zażądał międzynarodowego prawa jazdy. Mieliśmy. Pozwolenie rządowe. Mieliśmy. Mówi, że niedobre bo musi być ze zdjęciem. Byliśmy przygotowani – "nieprawda, Panie Policjancie – zdjęcie jest potrzebne przy pobycie ponad 3 miesiące a my przyjechaliśmy na dwa tygodnie". Pokiwał głową, uśmiechnął się i oddał dokumenty. Przez cały czas pobytu mieliśmy 4 kontrole. Bez łapówek.Najkrócej mówiąc jeżeli masz miedzynarodowe prawo jazdy i pozwolenie, które załatwi Ci osoba, od której wypożyczasz pojazd i bedziesz miał zapięte pasy (w przypadku samochodu oczywiście) - nie powinno być problemu :)
inwencja 7 września 2014 21:59 Odpowiedz
Przejrzałam wszystkie zdjęcia i przeczytałam całą Twoją relację, SUPER! Zdjęcia z targu, żółwia, a także the rock są rewelacyjne. Na parę minut przeniosłaś mnie w zupełnie inne miejsce:) Zazdroszczę wypadu!:)
aviel 2 października 2014 20:39 Odpowiedz
Witam. Pod wplywem Twojej relacji kupilam bilety do Tanzanii :) na czerwiec/lipiec 2015. Niestety urlopu za duzo nie ma i na Zanzibarze bedziemy tylko 4-5 dni. Ktore miejsce polecasz na te kilka dni? Jambiani czy Kendwe?
gosiagosia 2 października 2014 23:12 Odpowiedz
Trudny wybór. Nie wiem czego oczekujesz. W Kendwie są piękne plaże, dobra dyskoteka i nic poza tym. Nungwi to turystyczna miejscowość ale sa tam lokalne widokówki. W Jambiani nie jest tak pięknie na plażach. Wybrzeże jest przecież ogrodem algowym więc jest sporo morskich śmieci na plaży. Ale jest za to totalny folklor. Ale jeżeli na wylegiwanie się to Nungwi i Kendwa. Czy planujecie safari?
aviel 2 października 2014 23:57 Odpowiedz
Tak, planujemy safari. Czy masz jakie spostrzezenia, bo myslalam o Mikumi jako, ze przylatujemy do Dar. Wszystkiego mamy tylko 9 dni i staram sie jakos wszystko poplanowac. Myslalam tez zeby leciec do Arushy i stamtad samolotem do Zanzi i samolot do Dar. Ale koszt to ok 2500 zl/3os. Na razie czytam i pytam :)
gosiagosia 3 października 2014 15:33 Odpowiedz
Nie byłam w Mikumi więc nie pomogę. Przy czym sądzę, że masz rację planując safari właśnie tam. Wyjazd do Aruszy planowałaś pewno z zamiarem safari w Serengeti i Ngorogoro. Ale to chyba nie miałoby sensu bo moim zdaniem krótsze niż 4-dniowe safari do tych parków trochę mija się z celem.Wyprawa okazałaby się zbyt droga. Dochodzi transport do Aruszy i czas (i tak ograniczony) niepotrzebnie Ci się kurczy.
aviel 3 października 2014 19:27 Odpowiedz
Sprawdzalam ceny na Nungwi na Trip advisor, troche wysokie $200-250/noc za 3 os najtaniej. Czy na miejscu bedzie cos tanszego? Jambiani sporo tansze.
gosiagosia 3 października 2014 21:59 Odpowiedz
Będzie. My spaliśmy w hotelu za 25$/os ze sniadaniem. Widok na morze z balkonu czy jak tam nazwać korytarz wejściowy do pokoi, pokój bardzo podstawowy ale czysty. Nie pamiętam nazwy ale poszperam trochę to może znajdę. Byliśmy tam dwa dni.
gosiagosia 13 października 2014 20:44 Odpowiedz
@aviel - to był Paradise Beach Bungalow & Restaurant. Ale nie ma tam bungalowów.Została tylko nazwa:) Jest piętrowy budynek z pokojami - jak napisalam - w podstawowym standardzie ale czystych z zejściem na plażę z hotelu. Śniadanie w cenie tych 100 $ za 4 osoby. Całkiem smaczne. Piszesz o 200, 250 $ za 3os. Kiedy szukaliśmy mieszkania to za 70 do 100 $ za bungalow/2 os. były naprawdę b.fajne o dobrym standardzie (w lewo od Paradise stojąc przodem do morza)
martyna-matuszewska 18 października 2014 00:44 Odpowiedz
Mam pytanie odnosnie wypozyczenia samochodu :) pamiętasz nazwę biura, czy pobieraja jakąś kaucję it. Lecimy w 5 w styczniu i zastanawiam się czy jezdzic lokjalnym transportem czy wypozyczyc samochod.
przemos74 18 października 2014 02:06 Odpowiedz
Żeby jeździć samochodem trzeba mieć specjalne zaświadczenie za 10$, które załatwia się w Stone Town - tak nas poinformowano.
gosiagosia 18 października 2014 12:45 Odpowiedz
Wypożyczenie samochodu wygodniejsze, lokalny transport zdecydowanie tańszy. Nie wiem na czym Ci bardziej zależy. Nazwy biura nie pamiętam bo w biurze nie byliśmy - biuro przyszło do nas :). Samochód nie miał żadnych oznaczeń oprócz standardowych naklejek na szybie. Dala-dala jest naprawdę bardzo, bardzo tanie ale potrafi zeżreć nerwy. Ten środek transportu doskonale sprawdza się na krótkich trasach. Shuttle bus są ale droższe - nie wiem ile to kosztuje bo mieliśmy samochód i byliśmy niezależni.Do wypożyczenia samochodu musicie mieć miedzynarodowe prawo jazdy. Prawo jazdy krajowe w ogóle ich nie obchodzi. To samo w kontrolach policyjnych.
dmw 29 października 2014 17:50 Odpowiedz
@gosiagosia, Twoja świetna relacja tak mi się spodobała, że "wyskoczyłem" na kilka dni na Zanzibar. Było pięknie... jeszcze się tam wybiorę na dłużej! :D Asante!
gosiagosia 29 października 2014 19:52 Odpowiedz
DMW - to ja dziękuję. Miło, ze kogoś zainspirowałam do podróży:) I miło, że o tym napisałeś :)
spiggy 20 listopada 2014 18:56 Odpowiedz
Nasza flaga :-)
atibiotick 22 grudnia 2014 18:07 Odpowiedz
Koledzy i koleżanki czytam o tych wkrętach i przypomniał mi się wkręt od którego aż siadłem a dużo przeżyłem i podróżowałem; w grudniu ubiegłego roku byłem na Zanzibarze i w drodze powrotnej mieliśmy lot z lotniska Der El Salam w Tanzanii ,lecieliśmy w czwórkę ja i 3 starsze koleżanki wybraliśmy się spontanicznie i samodzielnie na miesiąc.A teraz do tematu ;przyjechaliśmy na lotnisko o 19 ostatni prom z Zanzibaru przypływa o 18.Na teren lotniska jest wstęp wzbroniony można wchodzić tylko 2 godz przed wylotem .Ludzie oczekujący na wylot koczują przed lotniskiem na ławkach co też myśmy zrobili.Sklepiki naokoło były otwarte więc robiliśmy ostatnie zakupy w tym tani alkohol i świetne tanzańskie papierosy.wylot mieliśmy o 3.50 rano.o O godzinie 2 wpuszczono nas na teren lotniska prześlismy jeden rentgen bagaży zdaliśmy go ,następnie udaliśmy się do hali wylotów gdzie zeskanowano nam bagaż podręczny.Na sali odlotów przebywalśmy może 30 minut po czym każdy z nas po kolei udał się do toalety.Ostatnim byłem ja.Idąc długim ciemnym korytarzem zobaczyłem śpiącego rozciągniętego w poprzek korytarza umundorowanego murzyna -przeszedłem obok niego,byłem w toalecie z 3minuty-wychodząc murzyn zaczyna do mnie krzyczeć ,mijam go nie udzielając mu żadnego zainteresowania.Siadam na ławeczce obok swoich koleżanek.Mija 5 minut podchodzi do mnie 3 policjantów i głośno domagają się okazania mojego paszportu.Mundurowi oglądają go następnie chowają do kieszeni...??zgłupiałem pytam o co chodzi mówią że paliłem papierosa w toalecie i to jest zabronione i muszę zapłacić kare 500$ bo inaczej nie polecę do Europy..i będę aresztowany..Towarzyszki moje głośno protestują jedna z nich pani prokurator druga sędzia sądu wojewódzkiego.Oni do nich po angielsku zamknąć mordy szmaty bo i was aresztujemy.Ja mówię ze przecież nie palę one to również potwierdzają.Policja jak do siebie wkłada rękę do mojej torby i z uśmiechem na pewniaka wyjmuje z wewnętrznej kieszeni torby zapalniczkę(którą rzeczywiście miałem tak na wszelki wypadek wiadomo podróż)próbuje jeszcze argumentu iż są kamery i na pewno zostałem sfilmowany iż nie palę oni śmieją się i mówią iż w toalecie nie ma kamer bo to zabronione(jako jedyne miejsce nie monitorowane na lotnisku)Pytają ostro czy będę płacił ja odpowiadam że nie ..jeden z nich zabiera mnie na dół mówiąc żebym się pożegnał ze swoimi znajomymi.(scena jak z amerykańskiego filmu)teraz zrozumiałem iż to nie przelewki i trzeba działać ;schodząc na dół po schodach zagaduje konwojującego mnie policeja iż chętnie bym zapłacił te 500$ ALE NIESTETY ZOSTAŁO MI TYLKO 100$KTÓRE Z RADOŚCIĄ MU ODDAM jeśli tylko zechceod razu inny człowiek uśmiech,białe zęby lśnią w ciemności.Chciałem mu je dać od razu lecz on no,no chodż ze mną do toalety .No i znowu odwiedziłem znaną mi toaletę gdzie z książki wyciągnełem owe 100$.W trybie natychmiastowym oddano mi paszport good fly i dowidzenia.Niezła rozróba ..Zostawili by na 100%,akcja była przednia wszystko ustawione jak można się domyslić na ostatnim rentgenie był człowiek który skanował bagaż podręczny i maiał zadanie zaobserwować zapalniczkę papierosy .Na pietrze leżący murzyn czekał kiedy w końcu wyrózniony pasażer uda się do toalety.a potem akcja.Biały w głębi afryki bez konsulatu-zero odlot bez niego- zero szans wiedzą o tym i tak szantażują.jednego nie uwzglęnili biedne murzyny że u nas szedł film Vabank i każdy z nas ma w sobie trochę z Kwintow 2006 roku zrobiono mnie na Ukrainie na 100$ i woziłem je od tej poty tak na wszelki wypadek nie jako talizman- A to sie murzyny zdziwiły przy dzieleniu łupu w kantorze...... -- 22 Gru 2014 18:08 -- Koledzy i koleżanki czytam o tych wkrętach i przypomniał mi się wkręt od którego aż siadłem a dużo przeżyłem i podróżowałem; w grudniu ubiegłego roku byłem na Zanzibarze i w drodze powrotnej mieliśmy lot z lotniska Der El Salam w Tanzanii ,lecieliśmy w czwórkę ja i 3 starsze koleżanki wybraliśmy się spontanicznie i samodzielnie na miesiąc.A teraz do tematu ;przyjechaliśmy na lotnisko o 19 ostatni prom z Zanzibaru przypływa o 18.Na teren lotniska jest wstęp wzbroniony można wchodzić tylko 2 godz przed wylotem .Ludzie oczekujący na wylot koczują przed lotniskiem na ławkach co też myśmy zrobili.Sklepiki naokoło były otwarte więc robiliśmy ostatnie zakupy w tym tani alkohol i świetne tanzańskie papierosy.wylot mieliśmy o 3.50 rano.o O godzinie 2 wpuszczono nas na teren lotniska prześlismy jeden rentgen bagaży zdaliśmy go ,następnie udaliśmy się do hali wylotów gdzie zeskanowano nam bagaż podręczny.Na sali odlotów przebywalśmy może 30 minut po czym każdy z nas po kolei udał się do toalety.Ostatnim byłem ja.Idąc długim ciemnym korytarzem zobaczyłem śpiącego rozciągniętego w poprzek korytarza umundorowanego murzyna -przeszedłem obok niego,byłem w toalecie z 3minuty-wychodząc murzyn zaczyna do mnie krzyczeć ,mijam go nie udzielając mu żadnego zainteresowania.Siadam na ławeczce obok swoich koleżanek.Mija 5 minut podchodzi do mnie 3 policjantów i głośno domagają się okazania mojego paszportu.Mundurowi oglądają go następnie chowają do kieszeni...??zgłupiałem pytam o co chodzi mówią że paliłem papierosa w toalecie i to jest zabronione i muszę zapłacić kare 500$ bo inaczej nie polecę do Europy..i będę aresztowany..Towarzyszki moje głośno protestują jedna z nich pani prokurator druga sędzia sądu wojewódzkiego.Oni do nich po angielsku zamknąć mordy szmaty bo i was aresztujemy.Ja mówię ze przecież nie palę one to również potwierdzają.Policja jak do siebie wkłada rękę do mojej torby i z uśmiechem na pewniaka wyjmuje z wewnętrznej kieszeni torby zapalniczkę(którą rzeczywiście miałem tak na wszelki wypadek wiadomo podróż)próbuje jeszcze argumentu iż są kamery i na pewno zostałem sfilmowany iż nie palę oni śmieją się i mówią iż w toalecie nie ma kamer bo to zabronione(jako jedyne miejsce nie monitorowane na lotnisku)Pytają ostro czy będę płacił ja odpowiadam że nie ..jeden z nich zabiera mnie na dół mówiąc żebym się pożegnał ze swoimi znajomymi.(scena jak z amerykańskiego filmu)teraz zrozumiałem iż to nie przelewki i trzeba działać ;schodząc na dół po schodach zagaduje konwojującego mnie policeja iż chętnie bym zapłacił te 500$ ALE NIESTETY ZOSTAŁO MI TYLKO 100$KTÓRE Z RADOŚCIĄ MU ODDAM jeśli tylko zechceod razu inny człowiek uśmiech,białe zęby lśnią w ciemności.Chciałem mu je dać od razu lecz on no,no chodż ze mną do toalety .No i znowu odwiedziłem znaną mi toaletę gdzie z książki wyciągnełem owe 100$.W trybie natychmiastowym oddano mi paszport good fly i dowidzenia.Niezła rozróba ..Zostawili by na 100%,akcja była przednia wszystko ustawione jak można się domyslić na ostatnim rentgenie był człowiek który skanował bagaż podręczny i maiał zadanie zaobserwować zapalniczkę papierosy .Na pietrze leżący murzyn czekał kiedy w końcu wyrózniony pasażer uda się do toalety.a potem akcja.Biały w głębi afryki bez konsulatu-zero odlot bez niego- zero szans wiedzą o tym i tak szantażują.jednego nie uwzglęnili biedne murzyny że u nas szedł film Vabank i każdy z nas ma w sobie trochę z Kwintow 2006 roku zrobiono mnie na Ukrainie na 100$ i woziłem je od tej poty tak na wszelki wypadek nie jako talizman- A to sie murzyny zdziwiły przy dzieleniu łupu w kantorze......
suzik 5 stycznia 2015 22:06 Odpowiedz
Gosiagosia,mam pytanko: piszesz o sprawdzonej Spice Farm. Możesz coś polecić dokładniej?
gosiagosia 6 stycznia 2015 15:18 Odpowiedz
Niestety nie. Spice Farm jest tam mnóstwo i nie sądzę, żebyśmy trafili akurat na tę najlepszą. Tak jak napisałam nie było to dla mnie jakieś niesamowite doświadczenie. Może są inne, które są ciekawsze. Warto moze poszukać opinii w internecie i znaleźć najfajniejszą ale nasza to był kompletny przypadek i taki też był jej odbiór :)
natalia 6 stycznia 2015 17:32 Odpowiedz
Piękne zdjęcia!
suzik 8 stycznia 2015 23:04 Odpowiedz
Dzięki za odpowiedź i gratuluje interesującej relacji z podróży. Do tego mocno przydatna przy planowaniu urlopu.
maik12 18 sierpnia 2015 02:01 Odpowiedz
gosiagosiaNiestety nie. Spice Farm jest tam mnóstwo i nie sądzę, żebyśmy trafili akurat na tę najlepszą. Tak jak napisałam nie było to dla mnie jakieś niesamowite doświadczenie. Może są inne, które są ciekawsze. Warto moze poszukać opinii w internecie i znaleźć najfajniejszą ale nasza to był kompletny przypadek i taki też był jej odbiór :)
Mam zapytanie odnośnie kwater. Czy lepiej rezerwować przed wylotem noclegi czy może na miejscu nie ma z tym problemu? I jak to wygląda czy cenowo na miejscu okazuje się taniej czy może nie koniecznie. Pewnie uzależnione jest to również od miesiąca w którym się leci. My będziemy na zanzi w styczniu.
maik12 18 sierpnia 2015 02:01 Odpowiedz
gosiagosiaNiestety nie. Spice Farm jest tam mnóstwo i nie sądzę, żebyśmy trafili akurat na tę najlepszą. Tak jak napisałam nie było to dla mnie jakieś niesamowite doświadczenie. Może są inne, które są ciekawsze. Warto moze poszukać opinii w internecie i znaleźć najfajniejszą ale nasza to był kompletny przypadek i taki też był jej odbiór :)
Mam zapytanie odnośnie kwater. Czy lepiej rezerwować przed wylotem noclegi czy może na miejscu nie ma z tym problemu? I jak to wygląda czy cenowo na miejscu okazuje się taniej czy może nie koniecznie. Pewnie uzależnione jest to również od miesiąca w którym się leci. My będziemy na zanzi w styczniu.
singielka-1976 18 sierpnia 2015 09:02 Odpowiedz
@gosiagosia- dołączam do pochwał za relację, zwłaszcza, że Zanzibar mam gdzieś w odległych planach ;) .Chciałam dopytać jakie były temperatury w czasie Waszego pobytu?
kaviorwiki 18 sierpnia 2015 13:12 Odpowiedz
Świetna relacja,szczerze zazdroszczę!
gosiagosia 18 sierpnia 2015 13:40 Odpowiedz
@singielka_1976 przybliż swoje plany – znacznie Temperatura była od 28 do trzydziestu kilku stopni. Ale naturalny wiatrak – bryza od morza – powoduje, że temperatura odczuwalna była całkiem znośna. Wiadomo, że w murach Stone Town wygląda to trochę inaczej ale dlatego polecam zaplanować zwiedzanie we wczesnych godzinach rannych lub późnych popołudniowych. @maik12W hotelu, w Nungwi, w którym spaliśmy 2 noce za pokój ze śniadaniem płaciliśmy 50$/2 os/noc - na Booking jest 75 $ W Z-Hotel za pokój dla 2 osób z widokiem na morze chcieli 150$. (albo 180$ - nie pamiętam dokładnie) Na booking jest ponad 300 $. Najkrócej mówiąc: znaleźć mieszkanie będąc tam nie jest trudno. Całe wybrzeże składa się właściwie z mieszkań dla turystów.
singielka-1976 18 sierpnia 2015 14:03 Odpowiedz
No prędzej jak 2021r. to się nie zanosi :lol: .
gosiagosia 18 sierpnia 2015 17:51 Odpowiedz
To gratulacje - kalendarz, rozumiem zapełniony na 6 lat :)
singielka-1976 18 sierpnia 2015 18:10 Odpowiedz
Jest pewna mała dziura od 2018 no ale myślę, że dam radę i coś tam sobie zorganizuję :D .
aviel 18 sierpnia 2015 20:56 Odpowiedz
Skoro topic jest on dorzuce pare moich wrazen. Jestesmy juz po naszych wakacjach w Tanzanii, ktore byly bardzo interesujace, cos jak wehikul czasu dla mnie :) Tanzania i Zanzibar to dla mnie dwa rozne miejsca, nie tylko klimatycznie ale i kulturowo. Bylismy na safari w Mikumi National Park, ktore tak naprawde zorganizowalismy sami dojezdzajac pod sam park publicznym transportem i wynajmujac kierowce z przewodnikiem w lokalnej wiosce. Safari bylo niesamowitym przezyciem! Zmienilo wiele w naszym postrzeganiu zwierzat i przyrody. Mieszkancy ladowej Tanzanii zupelnie inni niz mieszkancy Zanzibaru. Na korzysc tych pierwszych. Ogolnie pobyt na Zanzibarze nie powalil nas na kolana z wielu wzgledow, byl interesujacy, inny, ale jak dla nas, zaznaczam - nie jest miejscem do ktorego chcielibysmy wrocic. Afryka - na pewno tak!
mackoz 18 sierpnia 2015 21:34 Odpowiedz
atibiotick napisał: jednego nie uwzglęnili biedne murzyny że u nas szedł film Vabank i każdy z nas ma w sobie trochę z Kwintow 2006 roku zrobiono mnie na Ukrainie na 100$ i woziłem je od tej poty tak na wszelki wypadek nie jako talizman- A to sie murzyny zdziwiły przy dzieleniu łupu w kantorze......Aż sobie puściłem muzę z Vabank :D O ile historia prawdziwa to 'salut' (Karma działa) i ciesz się, że się nie zorientowali :D
tomaszz 11 października 2015 15:59 Odpowiedz
Witam,jadę na zanzi z 2 dzieci (6 i 8 lat) 29.01-13.02.2016 byłbym zobowiązany autorkę relacji za kontakt na priv. Oczywiście wszystkich wybierających się w tym terminie również chętnie poznam:)
andrzej-klos 17 października 2015 01:00 Odpowiedz
Witam, Gosiu, jedziemy na Zanzibar na przełomie lutego i marca z dwójką 7 letnich dzieciaków +4 dorosłych, początkowo planowaliśmy wynajęcie domu na 10 dni, ale po Twojej relacji ( szczerze podziwiam ), pomyślałem sobie, że jednak może lepiej zrobić objazd po wyspie bez lokowania się na 10 dni w jednym miejscu. Na podstawie tego co wyczytałem, wnioskuję, że nie ma problemu z wynajmem auta a tym bardziej ze znalezieniem noclegu. I tu mam kilka pytań:- auto lepiej wynajmować przez internet, czy szukać na miejscu, a jeśli tak to gdzie? (bezpośrednio na lotnisku, czy raczej w Stone City), - przy poszukiwaniu noclegu korzystaliście z pomocy miejscowych, czy opieraliście się na ofertach internetowych, - jaka jest dostępność noclegów i jaki jest ich standard (to mniej więcej ten sam okres, w którym Ty byłaś ),- czy spotkałaś się z jakimiś nie ciekawymi sytuacjami podczas pobytu/podróży, - czy przy wynajmie noclegu w jednym miejscu istnieje możliwość negocjacji ceny ( pobyt 1-3 dniowy ).Będę wdzięczny za wszelkie rady odnośnie pobytu, uwzględniające Twe doświadczenia z uwzględnieniem tego , że jedziemy z dwójka dzieciaków.Pozdrawiam serdecznie,
madziaro 18 października 2015 00:13 Odpowiedz
Andrzej Klos napisał:Witam, Gosiu, jedziemy na Zanzibar na przełomie lutego i marca z dwójką 7 letnich dzieciaków +4 dorosłych, początkowo planowaliśmy wynajęcie domu na 10 dni, ale po Twojej relacji ( szczerze podziwiam ), pomyślałem sobie, że jednak może lepiej zrobić objazd po wyspie bez lokowania się na 10 dni w jednym miejscu. Na podstawie tego co wyczytałem, wnioskuję, że nie ma problemu z wynajmem auta a tym bardziej ze znalezieniem noclegu. I tu mam kilka pytań:- auto lepiej wynajmować przez internet, czy szukać na miejscu, a jeśli tak to gdzie? (bezpośrednio na lotnisku, czy raczej w Stone City), - przy poszukiwaniu noclegu korzystaliście z pomocy miejscowych, czy opieraliście się na ofertach internetowych, - jaka jest dostępność noclegów i jaki jest ich standard (to mniej więcej ten sam okres, w którym Ty byłaś ),- czy spotkałaś się z jakimiś nie ciekawymi sytuacjami podczas pobytu/podróży, - czy przy wynajmie noclegu w jednym miejscu istnieje możliwość negocjacji ceny ( pobyt 1-3 dniowy ).Będę wdzięczny za wszelkie rady odnośnie pobytu, uwzględniające Twe doświadczenia z uwzględnieniem tego , że jedziemy z dwójka dzieciaków.Pozdrawiam serdecznie,Odpowiem na część pytań!Z mojego punktu widzenia lepiej jest spać po 2-3 noce w różnych zakątkach wyspy.- Co do auta to się nie wypowiem bo my podróżowaliśmy głównie dala-dala (z dziećmi raczej odpada) i taksówkami.- My też byliśmy w lutym (w tym roku) i nie było problemów z szukaniem noclegu, było dużo wolnych miejsc. Noclegi są na każdą kieszeń, od tańszych (20-30$ za pokój na 2 osoby) po eleganckie pokoje i bungalowy (100$ i więcej). W każdej nadmorskiej miejscowości są tanie i drogi noclegi także nie powinno być problemu.- Ceny trzeba negocjować na miejscu choć te droższe miejscówki trzymały cenę i trudno było coś utargować. Rezerwacje przez internet nie opłacają się, na miejscu jest taniej!!- Wszyscy są bardzo mili i uśmiechnięci, ani razu nie było nieprzyjemnych sytuacji!! :)
gosiagosia 18 października 2015 19:38 Odpowiedz
Właściwie to w pełni zgadzam się z odpowiedziami @madziaroW Jambiani też miałam rezerwowany dom na Airbnb ale opłacało się to nam z kodem. - auto lepiej wynajmować przez internet, czy szukać na miejscu, a jeśli tak to gdzie? (bezpośrednio na lotnisku, czy raczej w Stone City), Lepiej w mieście: tam jest tak, że każdy chętnie Wam pomoże zorganizować samochód "zna kogos kto zna kogoś..." Nam - jak wspomniałam w relacji samochód załatwił menager naszego hotelu. - przy poszukiwaniu noclegu korzystaliście z pomocy miejscowych, czy opieraliście się na ofertach internetowych, W Nungwi szukając domu korzystalismy z pomocy mieszkającej tam Polki-Kingi. - jaka jest dostępność noclegów i jaki jest ich standard (to mniej więcej ten sam okres, w którym Ty byłaś ),Dostepne, bez problemu. Z domem na 10 osób to trudno mi sie wypowiadać ale bungalowy na 2, 3 były dostępne bez problemu. Standard, jak wszędzie, zalezy od ceny :)- czy spotkałaś się z jakimiś nie ciekawymi sytuacjami podczas pobytu/podróży, Nie, żadnych nieprzyjemnych zdarzeń.- czy przy wynajmie noclegu w jednym miejscu istnieje możliwość negocjacji ceny ( pobyt 1-3 dniowy ).Tam zawsze jest możliwość negocjacji - taki folklor :)10 dni to sporo i może być trochę nudno w jednym miejscu. Pierwszy nocleg w Stone Town rezerwowałam przez neta i ze swojej strony taką opcję polecam. Daje mi to zawsze komfort łatwego ogarnięcia się w nowym miejscu bez potrzeby szukania noclegu.
andrzej-klos 21 października 2015 19:15 Odpowiedz
Madziaro, Gosiu, dziękuję za odpowiedzi na pytania. Dzięki nim planowanie i podejmowanie decyzji odnośnie pobytu jest dużo łatwiejsze.Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam.
beko 13 grudnia 2015 12:42 Odpowiedz
Witam,czy możesz polecić nam jaką sprawdzoną wypożyczalnię samochodówWybieramy się w styczniuDzięki
miguel90 4 marca 2016 10:48 Odpowiedz
Hej,to moj pierwszy post na tym forum.Sporo podrózuje po Europie ale nie licząc Dubaju i Azji połudiowo Wschodniej to będzie moj 3 daleki wyjazd. Tym razem padlo na Zanzibar z uwagi na bardzo dobrą promocje, która sie pojawiła na stronce F4F z 2 dni temu.Hotel a właścciwie domki nad brzegiem oceanu są w dobrej cenie w Chwace (czy jak to sie tam odmienia). pytanie czy na Zanzibarze jest co robić przez całe 2 tygodnie czy lepije np wybrać się na ląd?patrzyłem w necie i nie bardzo moge znaleźć wypozyczlanie aut na wyspie. Ktoś może z Was ma jaiś sprawdzony kontakt, zeby nie utknąć w hotelu na te 2 tyg.Jakie macie doswiadczenia z komunikacja miejską?
totti 27 czerwca 2016 13:40 Odpowiedz
czy mając 7 dni polecacie zostać tylko w Jambini czy jednak przedostać się też na te 2 lub 3 noclegi do Nungwi / Kendwa ?I pytanie do lecących przez Dar es Salaam. Czy mając przylot Ethiopian o 13:30 mogę ryzykować i kupować bilet na Zanzibar na godzinę 18 (precision air)? Jest to do zrobienia?
gosiagosia 27 czerwca 2016 16:44 Odpowiedz
Ja bym się przeniosła. Zawsze to ciekawiej zobaczyć inne miejsce.Jeżeli lubisz pływać to w Jambiani pływy trochę psują szyki. I przez wszechobecne pola algowe woda nie jest tak przejrzysta jak w Kendwa.
totti 28 czerwca 2016 10:09 Odpowiedz
Gdzie po Jambiani najlepiej spędzić kolejne 2-3 dni? Kendwa, Nungwi, Matemwe? Chodzi mi o jak najpiękniejszą plażę, nie drogą miejscowość i warunki do pływania jak najwięcej.Czy z z Jambiani do którejś z tych miejscowości dostanę się bez problemu? Jakie są opcje transportu?
michal-k89 27 sierpnia 2016 10:20 Odpowiedz
GosiaGosia - super opisana relacja! ? Dużo ciekawostek, i fajna fotorelacja! Sam wybieram się na Zanzibar w połowie listopada. Stąd moja prośba, czy mogę prosić o jakiś kontakt do Ciebie? Miałbym parę pytań, co do organizacji wycieczek na miejscy. Byłbym wdzięczny, za parę porad ? Pozdrawiam!
gosiagosia 28 sierpnia 2016 18:25 Odpowiedz
Dziękuję.Zawsze możesz zapytać tutaj a otrzymane odpowiedzi (być może nie tylko moje) będą też przydatne dla innych. A po napisaniu 5 postów na forum będziesz mógł wysłać PW :D
michal-k89 29 sierpnia 2016 11:43 Odpowiedz
Gosiagosia - jasne, to w takim razie pytam tutaj :)Tak, jak już wspomniałem wcześniej, w listopadzie szykuje się nam wyjazd, na cudowny Zanzibar. Od samego początku, organizujemy wszystko sami ;) Tak samo jak Wy, to zrobiliście zapewne? Dlatego, chciałbym dowiedzieć się paru istotnych rzeczy, od osób bardziej doświadczonych, którzy już mieli okazję organizować, taki wyjazd. Chodzi o wycieczki fakultatywne, na Zanzibarze.Powiedz mi Gosia, czy lepiej załatwić wszystko, tutaj w PL na miejscu, czy w Hotelu w którym się zatrzymamy, czy ewentualnie u miejscowych, na miejscu? Dopowiem, że lecimy na 2 tygodnie, więc nie chciałbym tylko siedzieć w Jambiani (tam mamy Hotel) tylko chciałbym, zwiedzić te wszystkie najciekawsze zakątki, tej cudownej wyspy :) Co polecasz, żeby zobaczyć (tak w skrócie).Dziękuję za odpowiedzi! :)
gosiagosia 29 sierpnia 2016 22:11 Odpowiedz
Zlepek słów "wycieczki fakultatywne" nieodłącznie kojarzy mi się z przepłacaniem. Nie warto nic organizować w Polsce. Nie warto korzystać z wycieczek organizowanych przez hotel. Warto zorganizować to sobie na własną rękę. Istnieje kilka sposobów: - jeżeli nie boisz się samodzielnie poruszać po obcym kraju możesz wynająć samochód. Najlepiej w Stone Town. Nie musisz szukać wypożyczalni. Możesz wejść do hotelu, do sklepu i zapytać kogoś czy zna kogoś, kto zna kogoś... ;) Można też skorzystać z profesjonalnych wypożyczalni np. tuhttp://www.zanzibarcarhire.com/vehicles/czy tuhttp://www.zanzibarexpresscarhire.com/Wtedy jest się bardzo mobilnym i w dwa tygodnie naprawdę można zobaczyć wszystko. Można też wynająć samochód z kierowcą: z tego co pamiętam to jest to opcja finansowo porównywalna do samodzielnego wypożyczenia samochodu. Ma zalety: taki kierowca zna swoja wyspę jak własna kieszeń i zawiezie Was w te sobie tylko znane miejsca. Tez zasada: zapytac kogoś, czy zna kogoś.... I negocjować cenę. Na wyspie jest tez transport publiczny (opisałam w relacji). Dość męczący ;) ale podróż z kozą czy stadkiem kur pozostaje na długo w pamięci :D Każdą wycieczkę możecie zorganizować sobie samodzielnie: wynająć dhow od miejscowych za mniejsze pieniądze niż w hotelu i na dodatek ze świadomością, że pieniądze trafią do tych bardziej potrzebujących. Pojechać do Fumby i stamtąd wybrać się na fajny rejs Safari Blue ze snoorkowaniem na rafach, relaksem na piaszczystej wysepce i odwiedzinami na wyspie baobabów. Miejsca, które warto zobaczyć opisałam w relacji. Ale są jeszcze inne, do których nie dotarłam:https://pl.tripadvisor.com/Attractions- ... elago.html
michal-k89 30 sierpnia 2016 16:09 Odpowiedz
Gosia, dzięki za odpowiedź! :) Co do podróżowania samochodem, to osobiście mam z tym pewne obawy, w obcym miejscu. Szczególnie, że na Zanzibarze, panuje ruch lewostronny. Dlatego, prawdopodobnie zdecyduje się, na wynajem kierowcy z samochodem. Mówisz, że ceny są porównywalne? Da się z miejscowymi negocjować dodatkowo cenę? :)Jeżeli chodzi, o podróżowanie miejscowym transportem, to tutaj również mam pewne obawy.. :P Z tego, co przeczytałem, niekiedy ciężko jest zapakować się do takiego autobusu, i trzeba długo czekać, na kolejny. To prawda? Jak w ogóle ceny biletów, na taki przejazd autobusem? Gosia, jeszcze mam pytanie, co do szczepień? Czy tylko żółta febra, jest wymagana? Ponieważ czytałem, że jeszcze parę innych szczepień, warto wykonać, przed wyjazdem.Pozdrawiam! :)
gosiagosia 30 sierpnia 2016 18:03 Odpowiedz
Samodzielne podróżowanie po Zanzibarze samochodem jest bardzo, bardzo łatwe. Jazda po prawie pustych drogach nawet w ruchu lewostronnym nie sprawia kłopotu. Ale oczywiście jest to kwestia indywidualnego wyboru.Wydaje mi się, że ceny były takie same przy wynajmie auta z kierowcą. Na miejscu trzeba po prostu popytać. Najlepiej pytanie zacząć od kogoś, kto nie będzie uczestniczył w wynajmie : ktoś przypadkowy, kto przedstawi Wam realną cenę. Ceny biletów za lokalny transport sa tak niskie, ze nawet ich nie zapamietałam. Co do czekania... tam wszystko jest pole, pole... - nikt się nie spieszy, więc fakt - czasem można naczekać sie na odjazd dala-dala. Dla wiecznie spieszącego się Europejczyka może to być męczące. I denerwujące. My byliśmy zaszczepieni na dur brzuszny, żółtaczkę zakaźną typu B oraz błonicę, krztusiec i tężec (skojarzona). Tylko, że już wcześniej, przy okazji wyjazdów do innych krajów. Ja wychodzę z założenia, ze lepiej być zaszczepionym. Ale szkoły są rózne.
totti 30 listopada 2016 17:23 Odpowiedz
Czy mogłabyś Gosiu doradzić jak najlepiej zorganizować sobie wycieczki do Jozani Forest, na Safari Blue, Prison Island czy na atol Mnemba?Czy na miejscu brałaś Malarone (my jedziemy w lutym i opinie są różne)?
gosiagosia 30 listopada 2016 19:37 Odpowiedz
Tu masz cały elaborat o „brać czy nie brać” na Zanzibarzemalarone-czy-konieczny,606,9058&hilit=malaronew tym moją spowiedź ;) malarone-czy-konieczny,606,9058&p=411139&hilit=malarone+wysypka#p411139Jeżeli pytasz o wycieczki zorganizowane to jest ich całe mnóstwo w Stone Town. Stamtąd mogą Cię zabrać w każde miejsce, o którym napisałeś. Są wystawione „potykacze” , a agencje są pooklejane reklamami.Ale do Jozani najlepiej z Jambiani, na Mnembę z Matemwe a na Prison Island ze Stone Town.Do Jozani bez sensu z jakąś wycieczką. Trzeba się tylko tam dostać i kupić bilet. W jego cenie jest przewodnik. Prison i Mnemba to wysepki wiec trzeba po prostu iść do miejsca skąd odpływają łodzie i negocjować cenę. Prison jest maciupka więc żeby zobaczyć żółwie wystarczy popłynąć około 13 a późna godzina daje większą władzę w negocjacjach.Na Mnembę płynęliśmy z Nungwi – strasznie długi i upiorny rejs. ;) Nie wiem gdzie będziesz mieszkać…
balajanek 30 listopada 2016 21:50 Odpowiedz
Hahah jak to się stało, że rok temu planując swój wyjazd przeoczyłem tę relację? W każdym razie w styczniu tego roku byłem na Zanzibarze. @gosiagosia prawdę napisała. Podobnie odbieraliśmy tę wyspę. Puste(!),porażające bielą piasku powstałego z koralowych raf plaże. Morska bryza -raczej północny passat, nieodłączny towarzysz spacerów po plaży. Kolekcjonuję w pamięci fotograficznej barwę oceanicznych wód -na Zanzibarze to delikatny błękit podbity bielą koralowego piasku. Pływy morskie -niewielkie rzeczywiście ale ponieważ dno opada bardzo powoli podczas odpływu woda cofa się szybko odsłaniając teren na paręset metrów w głąb i pozostając jedynie w zagłębieniach gdzie uprawia się algi. Po południu równie szybko ocean upomina się o swoje. Stone Town -typowe kolonialne miasto z chylącą się ku upadkowi kolonialną architekturą i wąskimi uliczkami gdzie pełno, kolorowo ubranych, tubylców. Jozani Park-mieliśmy fantastycznego przewodnika który pokazywał ciekawe szczegóły lasu deszczowego których my mieszczuchy z dalekiej północy zurbanizowanej Europy kompletnie nie zauważaliśmy. Poruszanie się samochodem -OK tylko bardzo trzeba uważać na nieoznakowane progi spowalniające. Plantacja z przyprawami -dla mnie OK widziałem to co do tej pory spotykałem w torebce Kamisu.Pozdrawiam obecnych i przyszłych fanów Zanzibaru.
totti 1 grudnia 2016 11:51 Odpowiedz
Czytałem cały wątek dot. Malarone, a mimo tego nie potrafię podjąć decyzji :)U nas problema jest to, że po Zanzibarze jest 10 dni w Tajlandii i powrót ostatniego dnia przez Addis Abbeba (17godzin).Co do wycieczek to zapytałem bo nie wiem jak to zaplanować biorąc pod uwagę, że mieszkamy wszystkie 7 dni w Jambiani.Na pewno chcielibyśmy popłynąć na Safari Blue, Prison Island, wyspę Mnemba i zobaczyć Jozani Forest. Jak radzisz to zorganizować mieszkając cały pobyt w Jambiani?Nie będziemy wypożyczać samochodu, jedynie myślę o busie z kierowcą (jest nas 5 osób) i objechaniu górnej części wyspy. Jaka cena za takiego busa z kierowcą jest w porządku?
gosiagosia 1 grudnia 2016 12:35 Odpowiedz
Zwiedzanie wyspy bez samochodu z Jambiani nie jest zbyt komfortowe. Ale wynajmując samochód możecie w jeden dzień pojechać do Stone Town, stamtąd wybrać się w krótki rejs na Prison Island a powrotnej drodze zajechać do Jambiani. Albo odwrotnie. Albo zamiast Prison - Safari Blue. Prison Island oprócz żółwi ma niewiele do zaoferowania. Safari Blue mają swój początek w Fumbie oddalonej około 20 km od Stone Town. To taki komercyjny rejsik dla turystów z obiadkiem na wysepce, której atrakcję stanowi baoab, przepłynięciem przez namorzyny, jedzeniem owoców na rajskiej wysepce wielkości boiska i nurkowaniem w niezbyt powalającej rafie. Ale jednego dnia nie jest możliwe te wszystkie 3 rzeczy ogarnąć. Najpiekniejsza, naprawdę wspaniała rafa jest przy Mnembie. Nie wiem czy są organizowane rejsy z Jambani. My płynęliśmy z Nungwi. Istotną rzeczą jest to, że z Matemwe nie o każdej godzinie można dostać się na Mnembę. W czasie odpływu łodzie po prostu nie wypływają i trzeba czekać aż podniesie się woda. Podejrzewam, że jeśli chcecie - to wszystko tak jak wspomniałam wcześniej możecie mieć w formie wycieczek zorganizowanych. Wystarczy zapytać a od propozycji się nie opędzicie. Podejrzewam, ze nawet nie będziecie musieli pytać.
kaja-podrozniczka 5 lutego 2017 13:11 Odpowiedz
zapraszam na moją relację z Zanzibaru: http://my-own-road-stories.blogspot.com/Dopiero rozpoczynam swoją przygodę ze spisywaniem historii z wyjazdów - jako, że brakuje mi słońca, zaczynam z krótką relacją z Zanzibaru :) obiecuję systematycznie dorzucać posty z rożnych zakątków świata, postaram się, żeby było praktycznie - zapraszam do odwiedzania :)
jasiub 31 lipca 2017 13:42 Odpowiedz
@gosiagosia, dziękuję Ci za tą relację. Była ona moim podstawowym przewodnikiem po Zanzibarze :)
gosiagosia 31 lipca 2017 22:21 Odpowiedz
Dzięki, @jasiub - fajnie to słyszeć. :D Ostatnio znajomy po przyjeździe z Zanzibaru powiedział, "to nie jest taki raj jak go opisywałaś - turystyczny kocioł" . Byłam tam 3 lata temu - czy naprawdę tak się zmieniło?
jasiub 1 sierpnia 2017 08:25 Odpowiedz
Wszystko zależy od tego gdzie i jak spędzasz czas. Jeśli tylko w okolicach resortów w Nungwi to trochę tak. Ja mieszkałem w małej wiosce na południu i było dla mnie bardziej "afrykańsko" niż się spodziewałem. Na 100% nie był to turystyczny kocioł.
cyganskiksiaze 1 sierpnia 2017 08:51 Odpowiedz
To jak to jest w końcu z tymi plażami? Gdzie najlepiej nocować, żeby mieć najpiękniejsze plaże i żeby uniknąć pływów?
gosiagosia 1 sierpnia 2017 16:57 Odpowiedz
Ale to nie idzie w parze :lol: Piękne plaże są w okolicach Matemwe, Michamwi.A najmniejsze pływy w okolicach Kendwa.Ale plaże przy Kendwa też ładne. Ale nie najładniejsze. Poza tym to miejsce upodobali sobie Włosi i jest tam sporo hoteli.
ibartek 1 sierpnia 2017 17:12 Odpowiedz
gosiagosia napisał: Poza tym to miejsce upodobali sobie Włosipotwierdzam :-) tylko Kendwa dosc mala i nudna, no chyba ze ktos chce przelezec na lezaku przy basenie. tylko po co wtedy leciec tak daleko.@CyganskiKsiazebez przesady z tymi plywami, to tez jakas atrakcja. najwieksze po prawej stronie wyspy.
japonka76 8 września 2017 14:47 Odpowiedz
@gosiagosia baloniki to był świetny pomysł. Dzieciaki zadowolone,
becek 8 września 2017 15:14 Odpowiedz
@Japonka76 robisz dzieci w balona :?: :lol:
mio 9 marca 2018 14:14 Odpowiedz
Warto się wybrać w kwiecień/maj na Zanzibar? Jak tam wygląda pora wilgotna?
dar-kozlowski 7 marca 2019 13:48 Odpowiedz
Na plażowanie prawie każda pora roku dobra, my byliśmy w lutym i prawie zero deszczu, w marcu może trochę popadać, ale na pewno będzie gorąco.Na północy nie ma pływów i można plażować na plaży, ale na wschodzie już gorzej, bo codziennie jest kilka odpływów i raczej wodorostu ciągną się na 100-200 metrów w głąb, choć bywa, że woda podchodzi prawie pod hotel.A jeśli chodzi o transport to ceny transferów w stosunku do wynajmu są podobne i osobiście myślę, że się nie opłaca wynajmować. To znaczy my zdecydowaliśmy się na kierowcę z którym dogadaliśmy jeszcze wycieczki z Polski i zaproponował tak dobre ceny, że auto wychodziłoby podobnie, ale wygoda jest dużo większa, jeśli zawiozą cię gdziekolwiek chcesz. Dodatkowo ogromny plus to ceny targowania na miejscu, nam kierowca bardzo pomógł przy płatnościach na miejscu, dzięki temu tanio wzięliśmy sami np. łódkę w Kizimkazi, gdzie pływaliśmy z delfinami (polecam zamiast Safari Blue). Lub po prostu możecie ustalić jedną cenę za całą opcję, też jest ok. Namiary do kierowcy, jeśli ktoś chętny: Habibu (w necie Zanzibar with Cleva) tel. +255 777 159 976 . Wszystko można z nim dogadać przez whatsappa (z Polski i na Zanzi). Jeśli wspomnicie, że od Damiana z Polski, to pewnie da rabat :) Zdecydowanie polecam takie wycieczki po Zanzibarze i oczywiście transfer z lotniska z tym gościem.
dzonyy 15 marca 2019 09:09 Odpowiedz
Dzien dobry,Czy był ktoś na Zanzibarze w maju ? Bo są bilety w przystępnej cenie na majówke i zastanawiam się nad wyjazdem, ale znalazłem rózne informacje na temat pogody. Jak to jest z tą porą deszczową ?Z góry dzięki za info.
aga-kowalska 15 marca 2019 09:45 Odpowiedz
A mógłbyś zdradzić gdzie znalazłeś te takie bilety?
dzonyy 15 marca 2019 09:53 Odpowiedz
Na głównej były. 2,2k to pewnie żadna promocja, ale mi cena pasuje. Pozdrawiam